Rosyjski dron uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa tuż przed granicą z Polską. Mimo bezpośredniego trafienia w lokomotywę, skład z 206 pasażerami na pokładzie bezpiecznie dotarł do Warszawy. Do zdarzenia doszło w niedzielę w obwodzie wołyńskim, około dwóch kilometrów od polskiej granicy.

Po ataku pasażerowie zostali ewakuowani, a uszkodzony skład przejęła spółka PKP Intercity. Po przeprowadzeniu odprawy granicznej w Dorohusku pociąg wjechał do stolicy około godziny 16:00. Jak poinformowało PKP Intercity, wśród podróżnych nie było obywateli Polski. W wyniku ataku nikt nie ucierpiał.

Pociąg dotarł do Warszawy z opóźnieniem sięgającym około 370 minut, choć niektóre źródła podawały ponad 400 minut. Różnica może wynikać z różnych momentów pomiaru czasu przyjazdu na stację docelową. Ostatecznie skład zatrzymał się na stacji Warszawa Wschodnia.

Według relacji ukraińskich kolei, do uderzenia doszło w pobliżu granicy polsko-ukraińskiej. Zastępca dyrektora ukraińskich kolei ds. przewozów pasażerskich Ołeksandr Szewczenko przekazał, że atak miał miejsce w obwodzie wołyńskim, dwa kilometry od granicy z Polską. Informację tę podała ukraińska telewizja publiczna Suspilne.

W kontekście ataku pojawiły się doniesienia o możliwym celu rosyjskiego drona. Jak przekazały ukraińskie koleje, istnieje prawdopodobieństwo, że zamierzonym celem był pociąg dyplomatyczny, który odjechał ze stacji wcześniej niż planowano. Na pokładzie miał znajdować się były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz doradca Friedricha Merza Günter Sautter. Obaj zostali ewakuowani z pociągu w pobliżu granicy Ukrainy z Polską. Informację o tym podał niemiecki dziennik «Der Spiegel».

Atak na pociąg pasażerski przed polską granicą to kolejny incydent w rejonie przygranicznym, gdzie od miesięcy dochodzi do rosyjskich ataków z użyciem dronów. Tym razem bezpośrednim celem stał się skład komunikacji międzynarodowej, którym podróżowali obywatele różnych krajów. Służby ukraińskie prowadzą czynności wyjaśniające okoliczności zdarzenia.

PKP Intercity poinformowało, że po przejęciu uszkodzonego składu zapewniło pasażerom dalszą podróż do Warszawy. Odprawa graniczna w Dorohusku przebiegła sprawnie, co pozwoliło na stosunkowo szybkie wznowienie przejazdu. Mimo poważnego uszkodzenia lokomotywy nikt z podróżnych nie odniósł obrażeń.

Sprawa pokazuje, że rosyjskie ataki w pobliżu granicy z Polską stanowią realne zagrożenie nie tylko dla infrastruktury ukraińskiej, ale także dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego na trasach międzynarodowych. Incydent ten może wpłynąć na dalsze procedury bezpieczeństwa stosowane przez przewoźników obsługujących połączenia z Ukrainą.

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.