Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że rząd jest gotowy wyłączać platformy cyfrowe, jeśli te będą naruszać ludzkie dobra, w tym publikować zdjęcia nagich dzieci. Jego zdaniem kary finansowe okazały się niewystarczającym narzędziem dyscyplinującym dla największych graczy na rynku cyfrowym.
— Kary finansowe to dla platform cyfrowych za mało. Dlatego za naruszanie ludzkich dóbr, w tym publikowanie zdjęć nagich dzieci, jesteśmy gotowi je wyłączać — powiedział Gawkowski. To jednoznaczna deklaracja, że państwo rozważa użycie najostrzejszego środka, jakim jest zablokowanie dostępu do usługi na terenie kraju.
Wypowiedź padła w kontekście toczącej się debaty o odpowiedzialności gigantów technologicznych za treści publikowane na ich platformach. Gawkowski nie wskazał konkretnych serwisów, ale wcześniej mówił o gotowości do wyłączenia X i Mety, jeśli nie dostosują się do polskich przepisów i standardów ochrony użytkowników.
Zapowiedź wpisuje się w szerszą zmianę podejścia państwa do cyfrowego biznesu. Podczas wydarzenia Cyber24 Days wicepremier zapowiedział, że firmy, które nie zabezpieczą się przed cyberatakami, będą publicznie wskazywane. Odpowiedzialność za ochronę danych i systemów ma spaść z etatowych informatyków na zarządy i właścicieli firm.
— Państwo zmienia podejście do cyberbezpieczeństwa biznesu – z próśb i rekomendacji na rozkazywanie, sprawdzanie i audytowanie — mówił Gawkowski. Dodał, że firmy zaniedbujące zabezpieczenia nie mogą liczyć na anonimowość, bo będą publicznie wskazywane.
To zmiana filozofii działania administracji. Do tej pory organy państwa zwykle apelowały o wzmacnianie cyberodporności i wydawały rekomendacje. Teraz zapowiadane są audyty i egzekwowanie odpowiedzialności na szczeblu zarządów. Ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby ataków na infrastrukturę krytyczną i firmy przetwarzające dane osobowe.
Deklaracja o możliwości wyłączania platform budzi jednak pytania o tryb i podstawę prawną takich działań. W polskim porządku prawnym blokowanie całych serwisów to środek wyjątkowy, wymagający zwykle decyzji sądu lub precyzyjnych regulacji. Gawkowski nie sprecyzował, czy rząd przygotowuje nowe przepisy, czy zamierza działać na podstawie już istniejących narzędzi.
Nie wiadomo też, czy zapowiedź dotyczy wyłącznie platform społecznościowych, czy także innych usług cyfrowych, takich jak wyszukiwarki, komunikatory czy sklepy internetowe. Minister cyfryzacji mówił ogólnie o platformach, co pozostawia szerokie pole interpretacji.
Zapowiedź może być odczytana jako element presji negocjacyjnej wobec gigantów technologicznych, którzy od lat opierają się krajowym regulacjom. Polska nie jest pierwszym krajem, który rozważa blokowanie platform za naruszanie prawa, ale dotychczas takie działania kończyły się zwykle długotrwałymi sporami sądowymi i konfliktami z Komisją Europejską.
Dla użytkowników oznacza to przede wszystkim sygnał, że państwo chce być bardziej stanowcze w egzekwowaniu prawa w internecie. Jednocześnie pojawia się pytanie, czy zapowiedzi przełożą się na konkretne decyzje, czy pozostaną na poziomie deklaracji politycznych.
Gawkowski zapowiadał wcześniej ostrzejsze kary dla platform, które nie usuwają nielegalnych treści. Teraz mówi wprost o wyłączaniu. To eskalacja języka i zapowiedź, że walka z big techami może wejść w nową fazę.
3