Szef MSZ Radosław Sikorski zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego, by wykorzystał swoje wpływy na prezydenta USA Donalda Trumpa, jeśli faktycznie je posiada. Chodzi o to, by nie doszło do «Jałty II» wobec Ukrainy oraz o wzmocnienie obecności amerykańskich wojsk w Polsce. Minister spraw zagranicznych mówił o tym w wywiadzie dla PAP, a wcześniej w TVN24 odniósł się do wizji «nowej Jałty» i pytał polityków prawicy, czy woleliby w niej Rosję, czy Unię Europejską.
Sikorski ocenił, że Władimir Putin marzy o «nowej Jałcie» od dekad, bo chciałby odgrywać rolę jednego z podmiotów triumwiratu, który rządzi światem. Zaznaczył jednak, że samo pragnienie rosyjskiego przywódcy nie przesądza, że do takiego układu dojdzie. — To, że Władimir Putin chciałby «nowej Jałty», to nie znaczy, że do niej dojdzie — powiedział w TVN24.
W tym kontekście szef MSZ zwrócił się bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego. Jak podkreślił, jeśli prezydent ma wpływ na Donalda Trumpa, to nastał moment, by to wykorzystać. Celem ma być niedopuszczenie do porozumienia, które zostałoby zawarte ponad głowami Ukraińców, oraz wzmocnienie obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
Wypowiedź Sikorskiego wpisuje się w trwającą debatę o kształcie przyszłych rozmów pokojowych dotyczących Ukrainy i roli, jaką miałyby w nich odegrać mocarstwa. Nawiązanie do Jałty odnosi się do konferencji z 1945 roku, podczas której mocarstwa zdecydowały o powojennych losach Europy bez udziału przedstawicieli państw nią objętych. Dla Polski i Ukrainy to symbol decyzji podejmowanych ponad głowami zainteresowanych.
Szef MSZ skierował też pytanie do polityków prawicy: czy w hipotetycznym triumwiracie woleliby Rosję, czy Unię Europejską. Sformułowanie to ma skłonić do jednoznacznego opowiedzenia się po stronie wspólnoty europejskiej w sporze o przyszły porządek bezpieczeństwa w regionie.
Sprawa obecności amerykańskich wojsk w Polsce jest jednym z kluczowych elementów polskiej polityki bezpieczeństwa. Sikorski łączy ją z kwestią ewentualnych ustaleń dotyczących Ukrainy, wskazując, że wzmocnienie amerykańskiej obecności ma znaczenie dla odstraszania i stabilności w regionie.
Wypowiedzi ministra spraw zagranicznych pojawiły się w momencie, gdy uwaga opinii publicznej koncentruje się na możliwych scenariuszach zakończenia wojny w Ukrainie i na tym, kto i na jakich warunkach miałby brać udział w negocjacjach. Sikorski nie przesądza, że do «nowej Jałty» dojdzie, ale wskazuje, że polskie władze powinny aktywnie działać, by do tego nie dopuścić.
Apel do prezydenta Nawrockiego jest też elementem wewnętrznej debaty politycznej o kierunku polskiej dyplomacji i relacjach z Waszyngtonem. Szef MSZ sugeruje, że ewentualne kanały wpływu na prezydenta Trumpa powinny zostać wykorzystane w interesie Ukrainy i bezpieczeństwa Polski, a nie tylko w bieżącej grze politycznej.
2