Marta Nawrocka zabrała głos w sprawie wprowadzenia tak zwanej diety planetarnej w polskich szkołach. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim przyznała, że popiera uczenie dzieci zdrowych nawyków żywieniowych, ale jednocześnie rozumie oburzenie części społeczeństwa. Jej zdaniem źródłem kontrowersji nie jest sam pomysł zdrowego odżywiania, lecz sposób, w jaki został narzucony.

— Obywatele nie lubią, gdy ktoś odgórnie narzuca im reguły — powiedziała Nawrocka, tłumacząc, dlaczego temat wywołał tak silne emocje. Podkreśliła, że edukacja żywieniowa jest potrzebna, ale powinna odbywać się w porozumieniu z rodzicami i społecznościami lokalnymi, a nie poprzez administracyjny nakaz. W jej ocenie brak dialogu sprawia, że nawet słuszne cele spotykają się z oporem.

Dieta planetarna, promowana przez niektóre organizacje międzynarodowe jako sposób na zdrowsze odżywianie i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, zakłada zmniejszenie spożycia mięsa na rzecz warzyw, owoców i roślin strączkowych. W polskich szkołach jej wprowadzenie wywołało burzliwą debatę. Przeciwnicy wskazują na koszty, ingerencję w tradycyjne nawyki oraz brak szerokich konsultacji. Zwolennicy przekonują, że to krok w stronę lepszego zdrowia dzieci i ochrony środowiska.

Głos Nawrockiej wpisuje się w szerszą dyskusję o granicach ingerencji państwa w codzienne życie obywateli. Z jednej strony politycy i eksperci podkreślają potrzebę walki z otyłością wśród najmłodszych, z drugiej strony rodzice i część środowisk politycznych sprzeciwiają się zmianom wprowadzanym bez ich zgody. W ostatnich latach podobne kontrowersje wzbudzały inne regulacje dotyczące żywienia, takie jak ograniczenia w sprzedaży niezdrowych przekąsek w szkołach.

Nawrocka nie odniosła się bezpośrednio do tego, czy dieta planetarna powinna zostać wycofana. Zaznaczyła jednak, że każda zmiana w szkołach powinna być poprzedzona rzetelną informacją i rozmową z rodzicami. — Nie chodzi o to, czy dieta jest dobra, czy zła. Chodzi o to, jak ją wprowadzamy — dodała.

Jej wypowiedź spotkała się z różnym odbiorem. Część komentatorów uznała, że polityczka próbuje złagodzić napięcie i zwrócić uwagę na potrzebę dialogu. Inni zarzucili jej brak jednoznacznego stanowiska w sprawie, która budzi tak silne emocje. Sama Nawrocka podkreśliła, że nie zamierza unikać tematu, ale chce, by debata była merytoryczna, a nie polityczna.

Sprawa diety planetarnej w polskich szkołach pozostaje otwarta. Ministerstwo Edukacji i Nauki nie ogłosiło dotychczas zmiany przepisów, a lokalne samorządy same decydują o jadłospisach w prowadzonych przez siebie placówkach. W najbliższych tygodniach temat może powrócić przy okazji prac nad nowymi wytycznymi żywieniowymi.

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.