Na Alei Prymasa Tysiąclecia w Warszawie doszło do obywatelskiego zatrzymania mężczyzny, który kierował samochodem, mając w organizmie blisko cztery promile alkoholu. Tak wysokie stężenie alkoholu oznacza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na drodze i może prowadzić do utraty przytomności oraz zaburzeń świadomości.
Według wstępnych informacji kierowca twierdził, że jest żołnierzem w czynnej służbie. Z tego powodu na miejsce zdarzenia skierowano również patrol Żandarmerii Wojskowej, która zajmuje się sprawami dyscyplinarnymi i porządkowymi w stosunku do żołnierzy. Obecność Żandarmerii nie przesądza jeszcze o statusie zatrzymanego — tożsamość i ewentualna przynależność do Sił Zbrojnych są weryfikowane.
Obywatelskie zatrzymanie to środek przewidziany w polskim prawie. Każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w bezpośrednim pościgu za nim, jeśli zachodzi obawa ukrycia się sprawcy albo zatarcia śladów. W przypadku pijanego kierowcy takie działanie może zapobiec dalszej jazdy i potencjalnej tragedii na drodze. Osoba zatrzymana musi zostać niezwłocznie przekazana policji.
Sprawa trafi teraz do dalszego postępowania. Mężczyźnie może grozić odpowiedzialność karna za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Jeśli potwierdzi się, że jest żołnierzem, dodatkowe konsekwencje mogą wynikać z przepisów dyscyplinarnych obowiązujących w wojsku. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech, a także zakaz prowadzenia pojazdów i świadczenie pieniężne.
Zdarzenie pokazuje, że reakcja świadków ma znaczenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wysokie stężenie alkoholu u kierowcy to jeden z najpoważniejszych czynników ryzyka na drogach. Obywatelskie zatrzymanie na ruchliwej arterii w Warszawie mogło zapobiec dalszym zagrożeniom.