Niemcy skrytykowały we wtorek przewodniczącego Rady Europejskiej António Costę w związku z burzliwymi negocjacjami dotyczącymi kolejnego siedmioletniego budżetu Unii Europejskiej. Berlin zarzucił mu utratę kontaktu z rzeczywistością i forsowanie nowych podatków, które miałyby zasilić wspólną kasę.

Spór dotyczy kształtu wieloletnich ram finansowych na lata po 2027 roku. Costa, który od grudnia 2024 roku stoi na czele Rady Europejskiej, opowiada się za zwiększeniem dochodów własnych UE. Wśród propozycji pojawiają się nowe daniny, m.in. podatek od plastiku, cyfrowy czy od transakcji finansowych. Niemcy, jako największy płatnik netto do unijnego budżetu, stanowczo się temu sprzeciwiają.

Według niemieckich dyplomatów postawa Costy jest oderwana od realiów gospodarczych. Wskazują, że wprowadzanie kolejnych obciążeń dla firm i obywateli w czasie, gdy Europa zmaga się z niskim wzrostem i konkurencją ze strony USA i Chin, jest błędem. Krytyka ze strony Berlina jest tym bardziej znacząca, że Costa należy do tej samej rodziny politycznej co niemieccy socjaldemokraci.

Negocjacje budżetowe są wyjątkowo trudne, ponieważ państwa członkowskie mają rozbieżne interesy. Z jednej strony potrzebne są środki na obronność, transformację energetyczną i konkurencyjność. Z drugiej strony płatnicy netto, tacy jak Niemcy, Holandia czy Austria, nie chcą zwiększać składek. Costa próbuje znaleźć kompromis, ale jego propozycje spotkały się z oporem.

W tle sporu pojawia się także kwestia relacji z Parlamentem Europejskim, który domaga się większej kontroli nad wydatkami. Costa musi balansować między oczekiwaniami europosłów a stanowiskami rządów. Jego pozycja jako przewodniczącego Rady Europejskiej jest o tyle trudna, że nie ma własnych kompetencji budżetowych, a jedynie koordynuje prace.

Niemieckie media zwracają uwagę, że krytyka Costy może osłabić jego autorytet w dalszych rozmowach. Jeśli Berlin otwarcie kwestionuje jego podejście, inni płatnicy netto mogą pójść w jego ślady. To z kolei może opóźnić porozumienie w sprawie budżetu, które jest potrzebne, by UE mogła realizować swoje priorytety.

Na razie nie wiadomo, czy Costa zmodyfikuje swoje propozycje. Jego współpracownicy przekonują, że nowe dochody własne są niezbędne, by odciążyć budżety krajowe. Niemcy odpowiadają, że najpierw trzeba zreformować wydatki i zadbać o efektywność. Spór zapowiada się na długi, a stawka jest wysoka — chodzi o biliony euro i kształt Unii na kolejną dekadę.

2Wyświetlenia

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.