Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział w poniedziałek, że jego zdaniem Władimir Putin chce zawrzeć porozumienie w sprawie wojny w Ukrainie bardziej niż prezydent Wołodymyr Zełenski. Słowa te padły podczas rozmowy z dziennikarzami przed Białym Domem.
— Myślę, że Władimir Putin chce zawrzeć porozumienie w sprawie wojny w Ukrainie bardziej niż prezydent Wołodymyr Zełenski — powiedział Trump, odpowiadając na pytanie Polskiej Agencji Prasowej. Nie sprecyzował, na jakiej podstawie opiera swoje przekonanie ani jakie warunki ewentualnego porozumienia miałby na myśli.
Wypowiedź Trumpa wpisuje się w trwającą od miesięcy debatę na temat możliwości zakończenia wojny rozpoczętej przez Rosję w lutym 2022 roku. Waszyngton od dłuższego czasu sygnalizuje gotowość do rozmów, ale jednocześnie utrzymuje presję na Kijów i Moskwę. Deklaracja, że to strona rosyjska jest bardziej skłonna do porozumienia, może być odczytywana jako element nacisku na Ukrainę.
Trump odniósł się również do sytuacji na Bliskim Wschodzie. Stwierdził, że jego zdaniem Chiny i Rosja nie pomagają Iranowi, a jeśli jakakolwiek pomoc ma miejsce, to tylko w niewielkim stopniu. Nie podał jednak szczegółów na temat źródeł tych informacji ani nie wyjaśnił, co dokładnie miał na myśli, mówiąc o pomocy.
Wypowiedzi prezydenta USA pojawiają się w momencie, gdy uwaga społeczności międzynarodowej pozostaje skupiona na Ukrainie. W nocy z niedzieli na poniedziałek mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa związane z rosyjskim atakiem na Ukrainę. Było to kolejne ostrzeżenie dla ludności w południowo-wschodniej Polsce w związku z aktywnością militarną za wschodnią granicą.
Rosyjskie ataki na Ukrainę nie ustają, a ich konsekwencje odczuwają także mieszkańcy przygranicznych regionów Polski. Alerty RCB są standardową procedurą mającą na celu zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom w sytuacjach potencjalnego zagrożenia związanego z działaniami wojennymi po drugiej stronie granicy.
Słowa Trumpa o większej gotowości Putina do porozumienia niż Zełenskiego mogą wywołać pytania o kierunek amerykańskiej polityki wobec Ukrainy. Kijów wielokrotnie podkreślał, że jest gotowy do rozmów, ale nie zaakceptuje warunków naruszających jego suwerenność i integralność terytorialną. Moskwa z kolei deklarowała gotowość do negocjacji, jednak jej warunki pozostają niezmienne i obejmują m.in. uznanie anektowanych terytoriów.
Na razie nie wiadomo, czy wypowiedź Trumpa przełoży się na konkretne działania dyplomatyczne. Biały Dom nie opublikował dodatkowych komentarzy w tej sprawie. Zarówno strona ukraińska, jak i rosyjska nie odniosły się bezpośrednio do słów prezydenta USA.
2